Aby wejść w klimat, konieczne jest postawienie pytania (i kliknięcie):
Bo sława paryskiego Placu Pigalle mało ma wspólnego z kasztanami. Już pewnie bardziej z Zuzanną. Albo koleżankami Zuzanny...
To okolica pełna nocnych klubów i sex-shopów. Są i kabarety, a wśród nich słynny Moulin Rouge. Na ulicach tej dzielnicy Edith Piaf, za młodu, zarabiała śpiewem na jedzenie. Jeszcze wcześniej, w bezpośrednim sąsiedztwie swoją pracownię miał Henri de Toulouse-Lautrec. Zainteresowanych twórczością tego artysty odsyłam także tu: Henri de
Toulouse-Lautrec page .
Wracając do kasztanów - smaczne to i zdrowe. Ni to słodki ziemniak, ni to orzech o karmelowym posmaku. Mam na myśli oczywiście kasztany jadalne. Nasze rodzime lepiej zostawić na robienie ludzików lub odpromienników pod łóżka (!).
Niegdyś w Polsce rarytas, teraz pojawiają się częściej w sklepach i nie są jakoś bardzo drogie. Kupiłam dziś pół kilo - wystarczy na dwa rzuty dla dwóch osób, bo są bardzo sycące. Kilogram kosztuje ok. 15 zł.
Jest kilka sposobów na upieczenie kasztanów. Poniżej mój, a powyżej zdjęcia z dzisiejszego pieczenia :-)
PIECZONE KASZTANY
0,5 kg kasztanów jadalnych
1. Kasztany naciąć na krzyż od strony wybrzuszonej ostrym nożem - uwaga, bo łatwo o amputację palców!
2. Wsypać kasztany do wrzącej wody. Gotować max. 10 minut.3. W tym czasie rozgrzać piekarnik do ok. 180 stopni.
4. Odcedzone kasztany układać na blasze (na pergaminie), płaską stroną do dołu.
5. Piec ok. 15 minut, choć to zależy od piekarnika. W każdym razie pęknięte kasztany powinny być ciemnozłote, a nie ciemnobrązowe.
Voila!
Najlepiej jeść gorące. Obiera się twardą skorupę i włóknistą otoczkę.
A - jeszcze jedno. Kupując kasztany, należy wybierać te ładne, o błyszczącej łupinie. Bez dziurek, bo w środku będzie robak. Nie kupować też takich, które mają w środku za duży luz. Nie, że są nadmiernie rozbawione ;-) Po prostu jeśli "grzechoczą" to znaczy, że za bardzo wyschły. Z kolei ciemne plamy na łupinie mogą wskazywać na pleśń.
Okazuje się, że w Polsce podobno całkiem dobrze udaje się uprawa kasztanów jadalnych. Marzy mi się takie drzewo...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz