![]() |
| Wspomnienia z Maroka [fot. A.Romaniecka] |
Jaki byłby temperament Polaków, gdybyśmy mieli nad sobą przez większość roku słońce i błękitne niebo?
W krajach, gdzie tych dóbr jest pod dostatkiem, nawet gdy warunki życia skromne, ludzie wydają się mniej marudzić. Póki co jednak, wokół sezon bezlistny i szarawy, więc trudno nie utyskiwać... Tym bardziej więc wspominam ciepłe i słoneczne miejsca, w których kiedyś byłam. A że wspomnienia niosą ze sobą także doznania kulinarne, łatwiej wywołać w głowie obrazy z podróży, gdy przygotowuje się coś, co się gdzieś tam daleko jadło.
I tym sposobem naszło mnie na hummus... Bo Maroko i Marrakesz. Bo mnóstwo kolorów, dźwięków i zapachów. Miasto, które nie śpi. I choć w Marrakeszu hummus jadłam tylko raz, to był to najlepszy raz w moim życiu. Od tej pory, ilekroć robię własny, próbuję uzyskać ten sam smak. I jest już całkiem nieźle :-)
Nie będę opisywać wszystkich wrażeń z Maroka. Zamiast tego wklejam kolaż z moich zdjęć - tych, które najbardziej kojarzą mi się z tą podróżą.
A przy okazji polecam świetny blog naszej rodaczki o Marrakeszu .
Dobra - teraz hummus!
Wyjdzie go dużo - akurat na spotkanie w większym gronie. W przeciwnym razie przez kolejne 3 dni menu będzie monotonne...
HUMMUS czyli pyszna pasta z cieciorki
0,5 kg cieciorki, zwanej też ciecierzycą
2 duże ząbki czosnku
1 łyżka tahini czyli pasty sezamowej
sok z połówki niedużej cytryny
0,5 - 1 szklanka wody
1/4 szklanki dobrej oliwy extra virgin
mielony kumin (przyprawa indyjska i bliskowschodnia, nie mylić z kminkiem, nazwa w hindi: jeera).
sól
Cieciorkę zalać wrzątkiem. Wody wlać sporo ponad powierzchnię cieciorki, bo szybko ją wchłonie. Zostawić najlepiej na noc lub min. 6h. Ugotować do miękkości w tej samej wodzie. Może potrwać to ok. 1h. Pod koniec gotowania wsypać płaską łyżkę soli. Po ugotowaniu odcedzić i ostudzić - zachować 1 szklankę wywaru. Stopniowo wsypywać do pojemnika robota kuchennego - nie mielić wszystkiego naraz. Dodać kilka łyżek wody, aby masa lepiej się zmiksowała i stopniowo dosypywać cieciorkę. Dodać w trakcie zgnieciony czosnek, łyżkę tahini, łyżkę mielonego kuminu, sok z cytryny i 3 łyżki oliwy. Miksować dalej. Gdyby masa nadal była za gęsta, dodać kilka łyżek wywaru i 1 łyżkę oliwy. Dosolić, jeśli trzeba. Ważne, aby nie przesadzić. Masa ma być na tyle gęsta, aby nie spadała z pieczywa.
Aby hummus nie wysechł, na wierzch leję odrobinę oliwy. Posypuję lekko kuminem. Można jeszcze dodać trochę posiekanej kolendry.
Hummus wspaniale smakuje na podpieczonym w tosterze pieczywie, albo po prostu wyjadany bezpośrednio z miski własnie za pomocą np. kawałków bagietki czy ciepłego pieczywa typu naan czy pita. Jest to danie bardzo sycące, bo ciecierzyca ma dużo białka.
Hummus wytrzyma w lodówce max. 3 dni. Po wyjęciu z lodówki wzmacnia się jego czosnkowy smak, więc trzeba mieć to na uwadze ;-)
W Maroku zajadałam się wegetariańską wersją podstawowego, prostego dania Tajin [czyt. tażin]. W zasadzie jest to nazwa naczynia z gliny ze stożkowatą pokrywą, w którym przygotowuje się najrozmaitsze potrawy, także na słodko.
| Mój tajin - średnica 35 cm |
Udało mi się przytaszczyć do Polski takie cudo - ciężkie jako cholera. W manufakturze, gdzie je wyrabiano można było kupić bardzo ozdobne wersje, ale koleżanka D. - znawczyni miejscowej kultury i kuchni, wybrała mi taki prawdziwy tajin. Przeprowadziłam dwie próby - obie średnio udane. Jednak po kolejnej podróży - tym razem do Marrakeszu, olśniło mnie, jak należy to doprawiać i zamierzam próbować do skutku :-)
| Tak wyglądały nasze obiady w Marrakeszu :-) Po zdjęciu pokrywy potrawę podaje się w tym samym półmisku, w którym się gotowała. Trochę jak gotowanie na parze - warzywa zachowują swój smak i aromat. |
Rozmarzyłam się... ech, słodka herbata ze świeżej mięty pita w marokańskim słońcu przy Placu Jemaa el-Fnaa... Może kiedyś raz jeszcze... Inshallah... Jak Bóg da...
| Słodka herbata ze świeżej mięty w słonecznym Maroku [fot. A.Romaniecka] |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz